by Karolina Piotrowska  |   Fotograf Twoich wspomnień  |   Cała Polska  |  Cały świat  |  tel. +48 736 847 101  Polityka prywatności

Odwiedź mnie na Instagramie

Przy tym plenerze poruszę temat sesji wyjazdowej i to w dobie pandemii. Ten plener był dla mnie niezwykle ekscytujący bo był jedynym zagranicznym w 2020. Co wcale nie było takie trudne do zorganizowania.

 

Czym jest plener wyjazdowy?

To wspólny wypad z fotografem na zdjęcia. Od zwykłego pleneru w okolicy Waszego domu różni się przede wszystkim miejscem i czasem trwania. Chociaż plenery z okolicy też potrafią trwać weekend, ale robiłam też takie gdzie jechałam 3h nad morze na godzinną sesje. Skupmy się za tym na wypadzie zagranicznym. Nie musi on być plenerem narzeczeńskim ani poślubnym. To mogą być zdjęcia na każdą okazję.

 

Najlepsze miejsce na plener

Chociaż zawsze powtarzam, że to nie miejsce się liczy tylko ludzie i relacje to tutaj muszę przyznać, że miejsce jest mega ważne. Jeżeli macie jakieś swoje ulubione lub wypatrzone miejsce mówcie o tym! Niech to będzie przestrzeń w której będziecie czuli się dobrze. Która uwolni w Was dobrą energię. Może jakieś wspomnienia? Jeżeli takiego miejsca nie macie fotograf będzie służył Wam pomocą. Ja mam kilka takich miejsc o których marzę. Jeżeli zdecydujecie się na nieznany dla Was i fotografa kraj na pewno będzie szukał ciekawych miejsc. Ja zwykle wybieram miejsca trochę odosobnione, gdzie będziecie mogli poczuć się swobodnie. Oczywiście elementem takiej sesji może być też kilka zdjęć w mieście, w charakterystycznych, ładnych punktach. Wszystko zależy od Was i miejsc, które wspólnie wybierzemy.

 

Organizacja pleneru wyjazdowego

Lubię podkreślać tutaj współpracę z parą. Ponieważ każdy ma inne doświadczenie wspólnie ustalcie kto jest za co odpowiedzialny. Przed wyjazdem trzeba będzie wybrać miejsca zdjęć, zabukować bilety lub ustalić trasę, ewentualne noclegi i miejsca gdzie będziecie jeść. W sumie nie różni się to zbytnio od normalnej organizacji wypadu ze znajomymi. I tak też powinniście się czuć. Ja podczas każdego pleneru rozmawiam, zadaje różne pytania, jestem po prostu Was bardzo ciekawa!

 

Dlaczego plener wyjazdowy?

Podróże kształcą. Jestem fanką tego powiedzenia, bo dzięki takiemu wyjazdowi nie tylko poznajemy nowe miejsce, kulturę, język – często też poznajemy samych siebie i swoje drugie połówki. Do tego jesteśmy w wymarzonym miejscu i możemy na chwilę nie myśleć o codziennych sprawach. Dodatkowo przy takim plenerze macie więcej czasu by poznać fotografa i oswoić się z jego aparatem i pomysłami. Pomyślcie jeszcze jak cudowne będzie później oglądanie tych fotografii. Zdjęcia mają niesamowitą wartość, bo potrafią przenosić nas do miejsc i chwil, w których byliśmy.

 

Podróżowanie a pandemia

Wszystko oczywiście powinno odbywać się zgodnie z panującymi obostrzeniami. W ciągu tamtego roku były momenty w których można było swobodnie chodzić bez maseczki na świeżym powietrzu czy przebywać w knajpach. I takiego czasu trzeba szukać. Pamiętajcie, że wszystko powinno odbywać się tak byście czuli się bezpieczni.

 

Plener Moni i Maksa

Miałam to szczęście, że Monika i Max mieszkają w Anglii, gdzie zdecydowali się mnie zaprosić. Spędziłam z nimi 3 dni pełne zdjęć i zwiedzania. Obostrzenia miejsc w których byliśmy pozwalały na przemieszczanie się bez maseczek, więc nie musieliśmy się aż tak martwić pandemią.

 

Codziennie byliśmy w innym miejscu. Szukaliśmy słońca, ale też emocji, uczucia. Najlepsze efekty uzyskaliśmy zatrzymując się dosłownie na 15 min na zachodzie słońca gdzieś w totalnym polu. Śpieszyliśmy się bo słońce ledwo wyglądało zza chmur. Na szczęście Monia i Maks byli już rozgrzani i wiedzieli co robić. Ale gdyby nie to, że zdjęcia robiliśmy już od 2 dni, to mogłoby się nie udać. I to było dla mnie najbardziej ekscytujące 15 minut tego pleneru. Widziałam spontaniczność, szczerość, energię i emocje. I było słońce.

 

Dla niektórych tak długi plener może być męczący i jest to normalne. Wracaliśmy zasypiając w aucie, ale już w domu zawsze mogłam liczyć na wieczór spędzony na rozmowie i piciu ciepłej herbatki z pięknego imbryka. To był bardzo intensywny czas i cieszę się, że mogłam go tak spędzić. I że wyszły z tego piękne zdjęcia. Moni i Maksowi raz jeszcze dziękuję za wszystko i czekam na nich aż wrócą do Polski.

 

Miejsca, które zobaczyliśmy: Coventry, Peak District, Coombe Abbey Park, Bibury, Oxford.

 

Plener w Anglii | Monia i Maks

09 stycznia 2021

Zobacz również: